17.10.2026 5:55
24 wyświetleń
0 komentarzy
Irena Santor, wtedy jeszcze Wiśniewska, była nastolatką, gdy poznała koncertmistrza Stanisława Santora. Wspominała go po latach jako najprzystojniejszego muzyka z zespołu towarzyszącego "Mazowszu". "Jego uroda działała na mnie drażniąco" - mówiła, opowiadając o mężczyźnie, którego nazwisko nosi do dziś. Chociaż się rozwiedli, piosenkarka opiekowała się nim do samego końca.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.pomponik.pl »