30.03.2026 18:50
65 wyświetleń
0 komentarzy
Policjant wysiada z radiowozu i podchodzi do zatrzymanego samochodu. Zanim rozpocznie rozmowę z kierowcą, na chwilę dotyka dłonią karoserii - najczęściej tylnego błotnika lub klapy bagażnika. To zachowanie nie jest przypadkowe. Kryje się za nim prosty trik, który może okazać się przydatny w sytuacji, gdy kierowca nagle zdecyduje się odjechać. O co konkretnie chodzi?
Zobacz cały artykuł w serwisie motoryzacja.interia.pl »