Timothee Chalamet był jednym z faworytów do statuetki w kategorii "Najlepszy aktor". Gwiazdorowi nie dopisało jednak szczęście i nagrodę zgarnął mu sprzed nosa Michael B. Jordan. Jakby tego było mało prowadzący wprost ze sceny zażartował sobie na jego temat, odnosząc się do głośnej afery z udziałem aktora. Tego nikt się nie spodziewał.