02.03.2026 11:02
37 wyświetleń
0 komentarzy
- Prezes Koszarek zadzwonił z pytaniem, czy jestem gotowy dołączyć do kadry w trybie awaryjnym. Skróciłem urlop o jeden dzień. Przyjechałem na totalnym luzie. Bardzo mi zależało na występie w Gdyni, w moim rodzinnym mieście. Z przyjacielem Przemkiem Żołnierewiczem chodziliśmy do jednej szkoły, a teraz gramy w reprezentacji. Fenomenalne uczucie - mówi Mikołaj Witliński, zawodnik kadry Polski.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »