10.03.2026 14:45
27 wyświetleń
0 komentarzy
Długo nie zapomnę widoku Władimira Semirunnija, który w strefie mieszanej na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie w napięciu czekał, jak odpowiedzą jego rywale na osiągnięty czas na 10 000 m. A później pokazał, że jest sportowcem skrojonym pod największe sukcesy, przekonując, że choć srebro to świetny wynik, dla niego najbardziej liczy się złoty medal. Ciekawie było także w ten weekend na MŚ w Heerenveen, a w wydarzenia zza kulis wtajemnicza Interię Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »