02.03.2026 21:58
37 wyświetleń
0 komentarzy

Sięgnięcie po kości pamięci z Państwa Środka miało zmniejszyć aktualne braki i wyhamować wzrost cen. Ale jest szansa, że nic z tego nie wyjdzie.Waszyngton szykuje kolejne ograniczenia wobec chińskich producentów półprzewodników, a skutki tych decyzji może odczuć nie tylko administracja rządowa, lecz także rynek konsumencki. W tle toczy się dyskusja o wykorzystaniu DRAM z Chin w laptopach, komputerach stacjonarnych i smartfonach, która nabrała tempa w obliczu globalnych konfliktów.Nikt nie chce stracić ogromnego rynku w postaci USAObecnie wielka trójca - Samsung, SK hynix i Micron - koncentruje się głównie na obsłudze klientów korporacyjnych i centrów AI. Segment ten bierze hurtowe ilości i płaci wyższe ceny, ale pozostawia szczątkowe dostawy dla urządzeń konsumenckich. W takiej sytuacji naturalnym kierunkiem wydawałoby się sięgnięcie po alternatywnych dostawców, w tym chińskie firmy takie jak CXMT, YMTC czy SMIC. Problem w tym, że na drodze stoją regulacje ze Stanów Zjednoczonych.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »