14.04.2026 7:42
19 wyświetleń
0 komentarzy
Bancassurance, które - obok turystyki i zarządzania ryzykiem - opisujemy w najnowszym wydaniu [[https://s.dzub.pl/ba1228cd Miesięcznika Ubezpieczeniowego]], jest właściwie proste niczym konstrukcja cepa. Cep to jedynie dzierżaka (dłuższy kij) i bijak (krótszy kij, najlepiej twardy, dębowy) połączone rzemieniem zwanym gackiem lub (w nowoczesnych wersjach) metalowym przegubem, tzw. ósemką. Proste? Bardzo. Sama robota też prosta: trzeba tak długo bić, by wszystkie ziarna z kłosów wypadły. A jednak w dawnych pracach gospodarskich młócka cepem była jedną z najcięższych i najbardziej mozolnych prac gospodarskich. Wybijanie ziarna to był nie tylko olbrzymi wysiłek, ale i bez przerwy kurz, brud. Nic przyjemnego. Za to otrzymywano DWA produkty: ziarno i prostą słomę na pokrycia dachów strzechą.
No i jeśli jesteśmy już przy obrazowych porównaniach bancassurance, to pasuje dobrze do połączeń ubezpieczeniowo-bankowych jeszcze znane powiedzenie: Do tanga trzeba dwojga...
Zobacz cały artykuł w serwisie DziennikUbezpieczeniowy.pl »