21.03.2026 9:05
28 wyświetleń
0 komentarzy
Sytuacja sondażowa Fideszu i realne widmo utraty władzy zmobilizowały Viktora Orbána do ruszenia w teren. Dotychczas spotykał się ze swoimi zwolennikami głównie w zamkniętych halach. Bezpieczna przestrzeń, ochrona, wyselekcjonowani goście. W takiej atmosferze organizowano "zgromadzenia antywojenne", w czasie których premier przekonywał, że opozycyjna TISZA, Ukraina i Unia Europejska prą do wojny, a jedynym politykiem, który chce pokoju, jest on sam - pisze dla Wirtualnej Polski dr Dominik Héjj.
Zobacz cały artykuł w serwisie wiadomosci.wp.pl »