06.04.2026 13:56
26 wyświetleń
0 komentarzy

W kwietniu 2025 r. podjąłem decyzję o zmianie dostawcy usług internetowych. Do tej pory korzystałem ze światłowodu sieci INEA o symetrycznej prędkości 1 Gb/s i infrastrukturze sieciowej opartej o sprzęt firm Mikrotik i Ubiquiti. Zmiana miejsca pobytu na środek niczego (czyli lasu), sprawiła, że zacząłem myśleć o czymś mobilnym.Od 0202122, przez SDI, aż po kosmosWcześniej oczywiście korzystałem z Internetu wszelkiej maści począwszy od słynnego nr 0202122, przez SDI, Neostradę oraz mobilnego (od GPRS, EDGE, 3G, HSDPA, a skończywszy na LTE), ale tym razem nie miałem takiej prostej możliwości. Okazało się, że środek lasu jest doskonałym miejscem na tłumienie różnego rodzaju łączności radiowej, pomimo postawionego w odległości około 500 metrów masztu telefonii komórkowej. Zacząłem zatem myśleć o Internecie z gwiazd. Za 1499 zł kupiłem zestaw Starlink Standard i początkowo w ramach testów rozkładałem go na trawie przed domem. Potem przyszedł czas na pełnoprawną instalację — maszt, dziury w ścianach i przeciągnięcie skrętki tam gdzie trzeba. Dodatkowo wyposażyłem sieć w 2 routery Starlink Mini tworząc prostą sieć Mesh. Warto dodać, że rozwiązanie to nie jest kompatybilne z tego typu urządzeniami innych firm i ja osobiście nie jestem zwolennikiem „wzmacniaczy sygnału”. Do sieci podłączone jest aktualnie kilkadziesiąt urządzeń, a sam główny router z anteną dish dodatkowo zasilany jest z sieci przez UPS.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »