09.03.2026 10:29
84 wyświetleń
0 komentarzy
Kiedy M. zaczęła prostować swoje życie, by odzyskać córkę i synka z białostockiego domu dziecka, z sądu dowiedziała się, że jej kilkuletni syn był krzywdzony przez innego wychowanka. Dyrektorka placówki o niczym jej nie informowała, a po naszych pytaniach zaczęła ograniczać matce kontakt z dziećmi. Sprawą nieprawidłowości w domu dziecka zajęła się prokuratura.
Zobacz cały artykuł w serwisie bialystok.wyborcza.pl »